MAJĄ WOLĘ WALKI WIĘC BĘDĄ WALCZYĆ - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa

 
Niedziela, 19 stycznia 2020
Wybierz miasto na mapie
MAJĄ WOLĘ WALKI WIĘC BĘDĄ WALCZYĆ
Data dodania: 2007-03-14 21:38:24
Bełchatowscy siatkarze-juniorzy są - według ich trenera - na dobrej drodze do zdobycia mistrzowskich tytułów. Nie dalej jak w niedzielę 11 marca br. w Olsztynie zakończyła się finałowa faza Mistrzostw Polski Juniorów, podczas której siatkarze Skry Bełchatów zajęli piąte miejsce. Z trenerem siatkarzy Robertem Malickim rozmawiał Maciej Pilarczyk.


MP.: - Piąte miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorów. Zadowoleni jesteście z tego wyniku, czy nie?

R.M: - Myślę, że jest to wynik, który na dzień dzisiejszy nas satysfakcjonuje. Przed mistrzostwami liczylem na to że, bedziemy grali i awansujemy do pierwszej czwórki. Jednak doświadczenie innych zespołów, wiek tych tamtych zawodników, to spowodowało że widać było tę różnicę w czasie finałów.

MP.: - Przed mistrzostwami wydawało się, że macie słabszą grupęł. Potem okazało się, że jednak wasza grupa była mocniejsza od tej drugiej.

R.M: - Rzeczywiście przed finałami większość fachowców wskazywała na to, że jednak ta druga grupa będzie mocniejsza. Okazało się jednak, że dzięki wyrównanym składom oraz zawodnikom, którzy grają w swoich klubach cały rok - przypuszczenia fachowców nie potwierdziły się. I w finale - moim zdaniem - zaskoczeniem na pewno byla bardzo dobra postawa AZS-u Olsztyn. Inne zespoły, planowo były w tych finałach. Jednak ja jako trener, nie spodziewałem się że Olsztyn zdobędzie to mistrzostwo Polski.


MP.: - Ci chłopcy którzy grali u Ciebie w zespole to juniorzy, ale było też kilku kadetów w drużynie. Generalnie, są młodsi od swoich kolegów na przykład z Olsztyna, Częstochowy czy Kędzierzyna-Koźle.

R.M: - Tak, na tych mistrzostwach byliśmy najmłodszym zespołem, z calej ósemki. I prawdę mówiąc, gdyby jeszcze nie choroba jednego z zawodników Marcina Walińskiego - to byśmy w tych finałach mieli czterech kadetów. To był ewenement na tle innych zespołow, ponieważ owszem zdarzali się w zespołach pojedyńczy kadeci, ale nikt nie miał tak młodego zespołu. Także piąte miejsce które zajęli i wola walki, którą pokazali do końca - bo po przegranych pierwszych meczach - naprawdę napawa optymizmem i pozwala wierzyć w to, że ci chłopcy będą rozwijać się tak jak się rozwijają. Będą szli w dobrym kierunku. I może już w bardzo niedalekiej przyszłości, teraz na Mistrzostwach Polski Kadetów zdobędą medal.

MP.
.: - W grupie zaczęliście od zwycięskiego seta, potem już było niestety trochę gorzej. Przegrane wszystkie trzy pojedynki. Nie dało się tam nic ugrać?


R.M: - Fakt, że tego pierwszego seta zagraliśmy prawdę mówiąc bez żadnych błędów własnych. W czasie tego pierwszego seta bodajże popsuliśmy tylko jedną zagrywkę. A tak to wszystkie kontry, wszystkie ataki wyprowadzane z naszej strony kończyły się powodzeniem. I może za łatwo nam się udało tego seta wygrać. A później przy ciut większym oporze zespołu Radomia, no chłopcy w pewnym momencie "pękli". Przegrywając drugiego seta do dwudziestu trzech, zostali w pewien sposób "złamani" i trudno im było podnieść do dalszej gry.

MP.: - No ale podnieśli się i w tych meczach o miejsca pięć, osiem, najpierw zwycięstwo z ubiegłorocznym zwycięzcą Kędzierzynem, a później graliście z Dąbrową Górniczą. Z którą wygraliście w grupie, więc łatwy to pojedynek na pewno nie był. A mimo to 3:1 udało się wygrać.

R.M: - Tak, ja jestem bardzo zadowolony. Właśnie z tego, że ci chłopcy nie patrząc na wynik jaki osiągnęli, walczyli do końca. I to jest dobry prognostyk przed następnym rokiem trenowania. Wpływ na to miało też to, że z nich zeszło już jakież takie obciążenie psychiczne, które towarzyszyło im przez trzy dni. Oni naprawdę chcieli walczyć i walczyli. Ja nie mogę im odmowić determinacji i woli walki. Jednak jeśli takich stresów nie będą przerabiali na codzień, czyli grając minimum w drugiej lidze, mecze o jakieś stawki. Jeśli oni tego stresu nie poczują grając w czasie całego sezonu, później właśnie może ich to doprowadzić do tego, że nie udźwigną tej presji wyniku.

MP.: - Tym chłopcom na pewno bardzo daleko jeszcze do I drużyny SKRY. Ale grają już w III.....

R.M: - Tak. Bardzo dobrą polityką klubu jest to, że mamy możliwość zgłoszenia zespołu juniorów, do rozgrywek III ligii wojewódzkiej. A prócz tego, do rozgrywek normalnych młodzieżowych. System grania wszystkich naszych grup młodzieżowych jest naprawdę na odpowiednim poziomie. Ponieważ kadeci rozgrywają swoje mecze zarówno w zespole kadetów, jak i są zgłaszani do zespołu juniorów. Tam z kolei grają już - z teoretycznie - silniejszymi, starszymi chłopcami. I właśnie ta gra na wyższym poziomie, z lepszymi zespołami, na pewno będzie miała wpływ na ich pewność siebie na boisku. Ten stres który będzie towarzyszył innym zespołom nie mającym doświaczenia w takich rozgrywkach, pownien być sprzymierzeńcem naszego zespołu.

MP.: - Na tych mistrzostwach, a może i w twoim zespole, pojawił się jakiś taki talent, który mógłby później zrobić karierę?

R.M: - Czy pojawił się? Na pewno jest kilku chłopców bardzo obiecujących i to w pewnym sensie od nich samych zależy, gdzie i na jakim etapie skończą swoją przygodę siatkarską. No nie muszę tutaj przedstawiać Maćka Zajdera, który odchodzi już z wieku juniorów. No a dalej, Michał Paniączyk grający w Szkole Mistrzostwa Sportowego, bardzo utalentowany zawodnik. I potrafiący grać naprawdę na wysokim poziomie. Jedna kontuzja którą miał, plus choroba doprowadziły do tego że nie był w optymalnej formie na tych mistrzostwach. No i na pewno Paweł Zatorski, jeszcze kadet w tym roku. Widziałem w Olsztynie zainteresowanie niektórych osób z kręgów siatkówki wysokiego szczebla, które pytały co to za zawodnik i ile ma lat. Czyli już niektórzy zawodnicy-kadeci są zauważani przez zespoły ligowe, jako ci z których kiedyś będą siatkarze wysokiej klasy.

MP.: - W przyszłym roku może być jeszcze lepiej?

R.M: - Ja jestem przekonany, że będzie lepiej. Przede wszystkim chciałbym mieć do swojej dyspozycji kilku chłopaków więcej z tego składu, w którym będziemy grali na mistrzostwach. Takie rozbicie zespołu, jak to miało miejsce w tym roku, jednak powoduje że ci chłopcy bardzo mało ze sobą grają. I później te kilka meczy, ktore ze sobą rozegrają w ćwierćfinale czy półfinale mistrzostw Polski - nie jest taką dawką meczu, która pozwoli pewnie i spokojnie patrzeć w przyszłość. Zgranie zawodników ze sobą, koncentracja, psychika, są bardzo ważne. To decyduje o tym, że w pewnych momentach boją się oni podjąć jakieś ryzyko, boją się jeden drugiemu zaufać. Ponieważ nie mieli wcześniej tego kontaktu ze sobą.
Liczę, że w przyszłym roku, tym planem minimum będzie awans do finału Mistrzostw Polski. Śmiem przypuszczać, że każde miejsce możemy zdobyć, łącznie z mistrzostwem Polski.

Tagi:
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
go to top