BO BYŁO PO DRODZE.... - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa

 
Czwartek, 23 stycznia 2020
Wybierz miasto na mapie
BO BYŁO PO DRODZE....
Data dodania: 2006-08-17 20:45:23
Musi być zdecydowany, konkretny i... dyskretny. Jest swego rodzaju pośrednikiem. Zdarza mu się ostro interweniować. Bywają sytuacje, kiedy z radości i dla rozładowania napięcia - po prostu krzyczy. O pracy, która stała się jego pasją opowiada rzecznik prasowy GKS „Bełchatów” SSA Michał Antczak. Prywatnie wierny kibic, oficjalnie rzecznik prasowy ukochanego klubu.



BAI.: - Czym zajmuje się rzecznik prasowy klubu piłkarskiego?

M.A.: - Najważniejszym zadaniem jest kontakt z mediami na różnych płaszczyznach. Ja pomagam dziennikarzom, oni pomagają mnie. Staram się docierać do jak największej grupy mediów. Poprawiam ewentualne błędy merytoryczne, jeśli takowe się pojawiają. A to zdarza się często. Przeważnie muszę interweniować w sytuacjach, gdy nieprawidłowo jest wykorzystane logo bądź nazwa klubu. Kolejnym zadaniem jest współprowadzenie oficjalnego serwisu internetowego, który ma być jak najbardziej profesjonalny.
Ponadto moim zadaniem jest przygotowanie programu meczowego. Jest to sprawa ważna dla kibiców, ale także dla mediów, gdyż w takim programie znajduję się wiele informacji na temat klubu, z których dziennikarze mogą czerpać wiedzę.
Następna sprawa to prowadzenie konferencji prasowych, dodatkowo z tym się wiąże wiele zadań przed i po, aby takie spotkanie przygotować. Podczas meczu rzecznik zajmuje się bracią dziennikarską, tzn. przyznaje akredytacje i wpuszcza na wyznaczone miejsca. Do tego jeszcze oczywiście dochodzi codzienna analiza prasy, telewizji i Internetu. No i oczywiście rozmowy z dziennikarzami, którzy często o nietypowych porach mają dużo pytań. Ale to tego wszystkiego można się przyzwyczaić. Te zajęcia w mojej pracy zajmują mi ok. 25 procent całego czasu. Resztę zajmują mi działania związane z public relations oraz marketingiem.


BAI.: - Według Pana, jakim cechami powinien charakteryzować się dobry rzecznik klubu. A jakie cechy przeszkadzają w tym zawodzie?

M.A.: - Bardzo trzeba uważać na gadatliwość. Jedynie, jeśli chwalimy nasz klub, wtedy możemy mówić do woli (śmiech). W tym zawodzie jednak ważne jest to, żeby nie powiedzieć za dużo, nie zdradzić jakiś ważnych decyzji. Dobry rzecznik musi być dyskretny. Dość istotne jest także zdecydowanie oraz umiejętność szybkiej, ale konkretnej odpowiedzi na pytania dziennikarzy.
Ponadto, według mnie, rzecznik powinien lubić swoje miejsce pracy – w tym wypadku klub sportowy. Dlatego na moim stanowisku nie szukałabym obiektywizmu, bo gdy w grę wchodzi sympatia do klubu subiektywizm jest wskazany. Oczywiście trzeba rozgraniczać „miłość” do klubu od dziennikarskiego obiektywizmu. Ale to już zależy od konkretnych sytuacji.


BAI.: - Czy rzecznik powinien być kibicem, czy mimo wszystko dziennikarzem?

M.A.: - Najlepiej byłoby to wypośrodkować. Znam wielu rzeczników, którzy nie są kibicami klubu, za to są typowymi dziennikarzami, no i zdarzają się sytuacje odwrotne.
. Według wymagań licencyjnych, rzecznikiem prasowym klubu może być prawie każdy. Ja preferuję rzecznictwo otwarte, „kibicowskie”.


BAI.: - Cofnijmy się o rok w czasie. Ogłoszenie, konkurs no i stanowisko rzecznika prasowego GKS „Bełchatów” SSA. Co Pana skłoniło, żeby zgłosić swoją kandydaturę?

M.A.: - Przede wszystkim poszukiwanie pracy. Zanim zobaczyłem ogłoszenie o tym konkursie, byłem tutaj tydzień wcześniej i pytałem o możliwość zatrudnienia, dzięki któremu wykorzystałbym swoje umiejętności. Ponadto decydowało to, że było blisko. Miałem po drodze (śmiech).
Z klubem związany jestem jako kibic już od 20 lat, dlatego to miejsce wydawało mi się wręcz idealne. Widziałem się tutaj w każdej roli i początkowo nie miałem sprecyzowanych celów, byle by pracować przy Sportowej 3. Gdy dowiedziałem się o konkursie, po prostu stwierdziłem, że to dar od losu. Ponieważ uważałem, że spełniam każdy z wymogów, postanowiłem spróbować, a nuż się uda. No i się udało.


BAI.: - Czy podczas konkursu, było zadanie, które sprawiało jakąś trudność?

M.A.: - Jestem fanatykiem piłki nożnej, dlatego nie miałem zbyt wielkich problemów z rozwiązaniem testu, który składał się z kilkudziesięciu pytań dotyczących klubu, piłki nożnej polskiej, jak i zagranicznej. Potem była część ustna. Był to egzamin z języka angielskiego. I tutaj także nie było większych problemów. Zadania wydawały mi się bardzo proste, a cała rozmowa była bardzo przyjemna. Przyjemnie jest odpowiadać na pytania, na które zna się odpowiedź. Jak zawsze na każdym egzaminie, najtrudniej było rozpocząć, a później już wszystko szybko zleciało.

BAI.: - Jak wyglądały początki w nowej pracy?

M.A.: - Zwykle początki nie są łatwe. Musiałem wszystko sobie zorganizować, przygotować, łącznie ze swoim pokojem. Większość kadry to ludzie praktycznie w moim wieku, więc łatwo nawiązałem z nimi kontakt, a wszyscy bardzo ciepło mnie przyjęli. Z kibicami miałem spotkanie, na którym wszyscy się poznaliśmy. Atmosfera w klubie jest naprawdę świetna. I zawsze rano ochoczo przychodzi się do pracy, więc adaptacja w nowym otoczeniu trwała bardzo krótko.

BAI.: - A jak Pan ocenia ten rok pracy? Czy wiele pańskich pomysłów spotkało się z aprobatą władz klubu?

M.A.: - Miałem dużo szczęścia, zarówno poprzedni jak i obecny prezes umożliwiali mi realizację większości pomysłów. Nie mogę powiedzieć, że dostaję wolną rękę, ale szefowie zgadzali się ze mną, co do wielu kwestii. Uważam, że w ciągu tego roku udało się zrobić wiele rzeczy, żeby ten klub wyglądał lepiej, nie tylko od strony sportowej, ale także marketingowej.
GKS ma swój hymn, maskotkę, oficjalną stronę internetową. Udało nam się również zmienić wystrój klubu na dużo ładniejszy. Także stadion nam pięknieje. No i mamy sztandar, który był pomysłem rady nadzorczej. Z mojej strony najważniejsza jest chyba poprawa stosunków klubu z mediami. Myślę, że udało mi się nawiązać z nimi kontakt. I dochodzą do mnie sygnały, że ta współpraca układa się bardzo dobrze.


BAI.: - A czy zdarzały się jakieś sytuacje, z którymi trudno było sobie poradzić?

M.A.: - Była kilka niemiłych momentów. Chodzi mi głównie o niektóre artykuły, które w agresywny sposób opisują nasz klub. Dotyczą one przede wszystkim kwestii finansowych. Trudno jest to opanować i dyskutować z dziennikarzami. Nas cieszy to, że znajduję się sponsor, który umożliwia organizowanie „igrzysk piłkarskich”,
które sprawiają radość przede wszystkim kibicom. Nie zamierzamy kłócić się z redakcjami, bo nie mamy wpływu na to, co dziennikarze piszą. Na szczęście takie artykuły pojawiają się sporadycznie.


BAI.: - Wesołe momenty też bywały?

M.A.: - Było wiele sytuacji wesołych i szczęśliwych, gdy po wykonaniu ogromu pracy, przychodziły świetne wyniki. Wiele razy trzeba było zostać po godzinach, ale to nikomu nie przeszkadzało. Także mecze wyjazdowe są pełne przyjemnych chwil. Nie tylko na trybunach, ale także w samochodzie, gdy wracamy i możemy rozładować napięcie pomeczowe poprzez gromkie śpiewy o ukochanym klubie.
Zabawny był moment podczas lutowej konferencji, kiedy zaprezentowaliśmy maskotę-mamuta, kiedy wejście do sali dwumetrowego stwora spowodowało bardzo wesołą atmosferę wśród zgromadzonych licznie dziennikarzy. Mamut miał prawdziwe „wejście smoka”. Zrobił na wszystkich duże wrażenie, więc nasz pomysł się udał.


BAI.: - A jak układa się współpraca na linii prezes-rzecznik- kibice?

M.A.: - Od początku jestem pewnego rodzaju pośrednikiem miedzy zarządem a Stowarzyszeniem Sympatyków GKS „Bełchatów”. Myślę, że ta współpraca cały czas się polepsza. Mamy kontakt bezpośredni i możemy swobodnie rozmawiać. Oczywiście czasami zdarzają się zgrzyty i nie da się wszystkiego opanować, ale ogólnie widać postęp i udało się już zrealizować wiele rzeczy. Np. zarząd pomagał w organizowaniu kilku opraw meczów. Kibice przestali już traktować klub, zarząd jako
coś niedostępnego. Działamy na zasadzie partnerstwa.


BAI.: - A czy zdarza się Panu otrzymywać jakieś sugestie, pomysły od kibiców?

M.A.: - Z kibicami mam kontakt codziennie. W klubie i na trybunach przewija się mnóstwo ludzi. Także po konferencjach prasowych kibice zostają i razem oglądamy mecze, a przy tym dużo dyskutujemy. Bardzo często, podczas meczów wygranych, przy euforii pojawia się wiele pomysłów. Jednak wiele informacji czerpię z stron
nieoficjalnych klubu. Tam jest wielkie forum, na którym kibice piszą, co chcą i jak chcą, ale często można z tego wyłowić ciekawe rzeczy. Nie ukrywam, że wiele z tych pomysłów wykorzystałem.


BAI.: - 16 sierpnia mija pierwszy rok pańskiej pracy na stanowisku rzecznik prasowego GKS „Bełchatów” SSA, będzie świętowanie?

M.A.: - Dla mnie świętem będzie to, że nadal tutaj pracuję i mogę realizować swoje pomysły i cele.

BAI.: - Dziękuję za spotkanie.







Rozmawiała Katarzyna Staszczyk
Tagi:
Dodaj nowy komentarz:
Redakcja portalu info.bai.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa portalu info.bai.pl i jego wydawcy lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
go to top